23 lutego 2012
XXXVI Olimpiada Artystyczna Dodano: 2011-09-18 22:56:48
Monika Klimowicz (M.K.): Jaka jest idea Olimpiady Artystycznej?

Katarzyna Liwak-Rybak (K.L.R.): Celem Olimpiady Artystycznej jest rozwijanie i pogłębianie zainteresowań młodzieży sztuką (muzyką i plastyką). Program Olimpiady Artystycznej jest interdyscyplinarnym projektem edukacyjnym, który zakłada uaktywnienie młodzieży w pozalekcyjnym trybie kształcenia oraz skłonienie jej do poszerzania wiedzy i pogłębiania umiejętności na poziomie wyższym. Projekt łączy wiedzę z takich dziedzin, jak: historia i teoria sztuki, historia i teoria muzyki, historia powszechna i Polski, ogólna historia kultury, historia literatury i obyczaju.

M.K.: Kto może wystartować w Olimpiadzie Artystycznej?

K.L.R.: W konkursie może wziąć udział każdy uczeń szkoły ponadgimnazjalnej, której nauka kończy się egzaminem maturalnym (jednak uczeń musi być jeszcze przed maturą). Dzięki dotacji Ministerstwa Edukacji Narodowej pokrywamy wszystkie koszty związane z dotarciem na eliminacje. Zwracamy koszty podróży, zapewniamy noclegi i wyżywienie. Zatem każdy, kto interesuje się sztuką lub muzyką i chciałby sprawdzić swoje siły bez przeszkód może wziąć udział w Olimpiadzie.

M.K.: Jakie są formy sprawdzania wiedzy uczestników?

K.L.R.: Dbamy o to, by formy egzaminowania były różnorodne: testy, egzaminy ustne, eseje, opisy dzieła sztuki/muzyki. Zależy nam, aby uczniowie podczas egzaminów spotkali wybitnych naukowców, znanych im niekiedy jako autorów książek, z których się uczą. Rozmowa z nimi, wymiana poglądów stanowi bezcenny walor konkursu.

M.K.: Dlaczego warto wziąć udział w Olimpiadzie Artystycznej?

K.L.R.: Dzięki olimpiadzie można zyskać wiedzę, umiejętności, poznać wybitnych przedstawicieli świata nauki. Uzyskanie tytułu finalisty i laureata zwalnia z egzaminu maturalnego z historii sztuki/historii muzyki. Laureaci mogą się ubiegać o indeksy lub dodatkowe punkty podczas rekrutacji na studia wyższe (szczegóły w regulaminie konkursu).

M.K.: Dziękuję za rozmowę.

Wszelkie informacje, dotyczące XX...
Osobisty teatr wyobraźni Dodano: 2011-07-21 13:23:27
Barbara Bogucka (B.B.): Jak rozpoczęła się Pani przygoda z tworzeniem książek dla dzieci? Pierwsza opublikowana książka?

Aleksandra Kucharska - Cybuch: Już w dzieciństwie marzyłam o ilustrowaniu książek. Pierwszą poważną próbą spełnienia tych marzeń był cykl czarno-białych ilustracji do Alicji w Krainie Czarów, który narysowałam w wieku 20 lat. Potem zajmowałam się rysunkiem, grafiką, scenografią teatralną i telewizyjną.

Pierwszą zilustrowaną przeze mnie i wydaną książką była "Panienka z okienka" Deotymy, opublikowana w roku 1998 przez wydawnictwo Prószyński i S-ka.
Redaktor Dorota Malinowska na tyle zadowolona była z efektów mojej pracy, że zaraz potem zleciła mi wykonanie ilustracji na okładki do wielotomowych serii książek J.L. Borgesa i M. Bułhakowa. Było to dla mnie dużym wyzwaniem artystycznym i bardzo sobie cenię związane z tym emocje.

Sabina Kiełczewska (S.K.): Kto jest Pani Mistrzem ilustracji dziecięcej? Kto (lub co) jest dla Pani największą inspiracją?

Moimi pierwszymi mistrzami, których jako dziecko uwielbiałam byli Jan Marcin Szancer i Janusz Grabiański, no może jeszcze Antonii Uniechowski i Julitta Karwowska - Wnuczak.
Potem b a r d z o polubiłam i do dziś mi to zostało, Józefa Wilkonia, Antoniego Boratyńskiego, Artura Rackhama, Johna Tenniela, Beatrix Potter, Alana Lee i mogłabym tak jeszcze długo wymieniać..
Jednak tym co mnie najbardziej inspiruje jest literatura. Przede wszystkim dzieła: E. T. A. Hoffmanna, J. R. R. Tolkiena, H. Ch. Andersena, L. Carrolla i Ch. Dickensa. Myślę, że właśnie pragnienie wykreowania tak wspaniale opisanych światów, spowodowało u mnie chęć zostania scenografem, a w końcu ilustratorem. Jednak wolę pracować w swoim małym, osobistym teatrze wyobraźni ilustrując, niż uczestniczyć w zespołowej pracy z reżyserem, aktorami i całą masą innych ludzi. Natomiast scenografia niewątpliwie mocno wpłynęła na mój sposób tworzenia ilustracji.

B.B.: Ukochana książka z dzieciństwa? Nie kusi Pani, by stworzyć do niej własne i...
Po Szancerze, tylko POTOP Dodano: 2011-07-05 13:32:05
Barbara Bogucka [B.B.]: Jak rozpoczęła się Pani przygoda z ilustracją dla dzieci?

Elżbieta Wasiuczyńska: Redaktor Wydawnictwa Muzycznego przyznał się po latach współpracy, że zlecił mi pierwszą książkę, bo BAŁ SIĘ odmówić. Rzeczywiście buchałam determinacją, było nie było, na debiut czekałam długie 20lat. Już jako pięciolatka podjęłam bowiem decyzję, że będę ilustrować książki.

Sabina Kiełczewska [S.K.]: Kto jest Pani Mistrzem ilustracji dziecięcej? Kto (lub co) jest dla Pani największą inspiracją?

Trudno było by mi wybrać jednego tylko mistrza. Kochałam żarliwie, nie bez nutki zawodowej zawiści ilustracje Jana Marcina Szancera i Janusza Grabiańskiego. Rozśmieszał mnie Bogdan Butenko. Rozczulał Mieczysław Piotrowski. Fascynowała Olga Siemaszko. Lubiłam bardzo książki ilustrowane przez Zbigniewa Rychlickiego, Marię Uszacką i Zdzisława Witwickiego. Na niektórych arcymistrzów trafiłam dopiero jako osoba dorosła. Uwielbiam prace Janusza Stannego i Józefa Wilkonia.
Co mnie inspiruje? Przeważnie tekst, choć kreatywności przydają też rachunki przesłane przez gazownię i elektrownię...

B.B.: Ukochana książka z dzieciństwa? Nie kusi Pani, by zilustrować ją na nowo?

W ukochanych książkach z dzieciństwa, nie chciałabym zmienić ani kropeczki. Poza tym, trudno jest się wyzwolić spod czaru dobrego ilustratora, zobaczyć tekst po swojemu, i co ważniejsze przekonać do tego innych. Dla wielu moich równolatków, po Szancerze, to już tylko panie dziejku POTOP.

S.K.: Inna wymarzona książka do zilustrowania?

Od zawsze marzę o zilustrowaniu Brzechwy, nęcą mnie też bardzo książki autorskie, ale w szponach bieżączki trudno to zrealizować.

B.B.: Jak dzieci – odbiorcy reagują na Pani ilustracje? Czy coś w ich reakcji zaskoczyło albo zainspirowało?

Dzieci przeważnie wierzą, że autor / ilustrator wie o postaciach wszystko. Dąsają się , że nie chcę im podać adresu Pana Kuleczki, dopytują ze zmarszczoną brwią dlaczego nie ma żony, pytają - co będzie dalej. Jestem zagorzałą fanką dziecięcy...

Pokaż więcej »

Rozmowy
Zawsze pierwsze jest słowo
Barbara Bogucka [B.B.]: Jak rozpoczęła się Pani przygoda z tworzeniem książek dla dzieci? Pierwsza opublikowana książka? Małgorza...

więcej »

Rozmowy
Wielu mistrzów
Barbara Bogucka (B.B.): Jak rozpoczęła się Pani przygoda z ilustracją dla dzieci? Ewa Kozyra - Pawlak:Pomijając moje kilkuletnie ...

więcej »

Rozmowy
Obraz spleciony ze słowem
Barbara Bogucka (B.B.): Jak rozpoczęła się Pana przygoda z ilustracją dla dzieci? Paweł Pawlak : Chciałem być plakacistą. Razem z ...

więcej »

Rozmowy
Obsesja rymowania
Sabina Kiełczewska (S.K.): Pisząc książkę „Magia obrazu…” stanęła Pani przed wielkim wyzwaniem. Czym kierowała się Pani dokonując ...

więcej »

Rozmowy
Kocham muzea
Barbara Bogucka, Sabina Kiełczewska: Jak rozpoczęła się Pana przygoda z ilustracją dla dzieci? Piotr Fąfrowicz : Zaczęła się w bar...

więcej »